# 76
Dzisiaj jestem nerwowa, bo wczoraj, jak tylko zamieściłam link do mojej antystresowej strony, ta od razu przestała działać, dzisiaj też niet. Isn't this ironic...?
Jeszcze bardziej zdenerwowałam się przed chwilą, podczas obiadu, kiedy beznadziejnie przełączałam kanały, a tu w telepatorze Mucha i jej program. Nie znosze jej, zawsze działała mi na nerwy maniera w jej głosie - jakby chciała nadrobić intonacją i sprawiać wrażenie starszej - z tą swoją buziuńką szesnastolatki.
Program jest w zasadzie o niczym - bo jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Po prostu kolejny przegląd - kino, książki, moda - tyle przynajmnie wytrzymałam.
Najpierw był wywiad z Shutym, który to (wywiad, nie Shuty) wyglądał, jakby Muszka przyszła odwiedzić mamę dziennikarkę w pracy i powiedziała - Mamo, mamo, pozwól mi spróbować, chcę zobaczyć czy ładnie wyglądam przed kamerą.
Muszka nie wyglądasz ładnie, nie mówiąc już o tym, że poziom zadawanych pytań to żenada i dno. Czy książka o nudnym życiu biurowym może być interesująca? A co ma odpowiedzieć jej autor? Że nie i że sory, nie chciałem przeszkadzać, pójdę sobie już...
Potem jakieś niusy, niusy o niczym, o pani co zrobiła kolekcję mody inspirowaną owadami (prowadząca wyskoczyła w woalce imitującej oczy muchy, hahaha, wiecie o co chodzi, prawda? Bo ona ma Mucha na nazwisko, no, wiecie nie? uaaaa!). Pani rodem z zajęć w zasadniczej szkole zawodowej opowiada, że żuczek jest taki pięęęnkny, że się mieni i że wcale nie jest czarny, tylko różny i kororowy i że głównie skupiła się na nóżkach i pancerzyku tegoż żuczka...
Potem nius prezentowany podczas schodzenia ze schodów, krótka migawka odnosząca się do niusa i Mucha z powrotem na górze, znowu schodzi i znowu mówi i migawka i znowu na górze...
Biedna, chciała być trochę jak Korwin-Piotrowska w Filmidle, trochę jak Wołoszański (dramaturgia) i trochę jak jej osobisty Wojewódzki, ale nie wyszło jej nic. Żal mi Kuby W., któremu chociaż udają się riposty, z którego żartów czasem jednak można się pośmiać, i wreszcie - którego pytania wywołują jakąś żywszą reakcję w odbiorcy, a Ania równie żałosną jest aktorką co szołmenką, powinna mu jednak tylko zupy gotować, albo wałkować ciasto, bo jej wywiad przypomina takie właśnie wałkowanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz